Koło Czasu, te dwa słowa często budzą skrajne emocje u czytelników fantastyki. Seria ta jest bowiem obecna na polskim rynku już od 25 lat, a pierwsze wydanie anglojęzyczne pochodzi jeszcze z 1990 roku. Co ciekawsze, początki Oka Świata sięgają początków lat ’80, kiedy to Robert Jordan, nieznany wtedy jeszcze szerszej publice, weteran wojny w Wietnamie, próbował swoich pierwszych sił w pisarstwie. Impulsem który skłonił go do napisania pierwszych rozdziałów tej serii była obserwacja rozgrywki RPG, to właśnie wtedy przyszedł mu do głowy pomysł na kilkutomową opowieść. Przed Kołem Czasu Jordan opublikował jedynie parę tomów Conana i napisał dwie książki, które nigdy nie doczekały się druku. Dopiero Oko Świata okazało się przełomem, który otworzył Jordanowi drogę do sławy i serc fanów.

Pierwsze polskie wydanie Oka Świata z roku 1994 Wydawnictwo Zysk i S-ka Zdjęcie: Amyrlin

Oko Świata, czyli w sumie debiut literacki Jordana i jednocześnie pierwszy tom Koła Czasu, zalicza się do nurtu high fantasy z lekkim ukłonem w kierunku typowego heroic fantasy. Innymi słowy, cytując Wikipedię – wędrówka bohatera (człowieka, czasem w towarzystwie innych ludzi, elfów czy krasnoludów), walczącego z czarnoksiężnikami, smokami lub innymi kreaturami, aby uratować świat*. Mamy więc do czynienia z klasyką lat osiemdziesiątych, kiedy to pisarze fantastyki dopiero uczyli się jak daleko sięgają granice fantasy i ile fikcji literackiej czytelnik będzie w stanie zaakceptować.

Ta licząca czternaście tomów, gigantyczna seria, zaczyna się więc dość niepozornie. Oto poznajemy trójkę prostych, wiejskich chłopaków, niewinnych niczym owieczki wypasane na halach Gór Mgły, dla których odległy świat i bohaterskie przygody to marzenie pielęgnowane w najskrytszych snach. To właśnie Ci chłopcy, zostają gwałtownie wyrwani z bezpiecznych ramion swojej rodzinnej wsi i bezlitośnie rzuceni w wir niezrozumiałych dla nich zagrożeń i śmiertelnych wrogów. Wtedy okazuje się, że marzenia które się spełniają, nie zawsze są tym co chcielibyśmy otrzymać.

Miarą desperacji naszych bohaterów może być fakt, że za swojego jedynego sprzymierzeńca zaczynają uważać znienawidzoną i budzącą strach Aes Sedai. Te posiadające umiejętność przenoszenia Jedynej Mocy kobiety, potocznie nazywane Wiedźmami z Tar Valon, traktują ludzi jedynie jako pionki w swojej grze. Takiej właśnie osobie muszą zaufać nasi bohaterowie, ponieważ alternatywa jest jeszcze gorsza. Główny antagonista, zwany Ba’alzamonem lub Czarnym, próbuje odnaleźć naszych bohaterów, prześladując ich w snach i nasyłając hordy przerażających stworów. Bohaterowie zmagają się z przeciwnościami losu, a także własnymi strachami, w świecie w którym każdy napotkany człowiek może okazać się wrogiem. Jednak wciąż mogą liczyć na siebie. Czy jednak na długo? Czy ten szczęśliwy koniec jest naprawdę szczęśliwy? A może wszystko co wydarzyło się do tej pory to tylko preludium do dużo szerszej intrygi?

Uroboros ©RF

Tym co mnie urzekło w Oku Świata to płynna, trzecioosobowa narracja i świetnie wykreowany, wielowątkowy świat. Jordan pisze prostym, choć bardzo obrazowym językiem. Ma wyjątkową zdolność do plastycznego i sugestywnego opisywania ludzi, miejsc i wydarzeń. Dzięki temu lekkiemu i niewymuszonemu stylowi, książkę tą czyta się szybko i przyjemnie. Im bardziej zagłębiamy się w Oko Świata tym mocniejsze odnosimy wrażenie, że Jordan nie wymyślił tej opowieści, on po prostu relacjonuje autentyczne wydarzenia. Niczym prawdziwy bard rozpościera przed nami wielobarwny gobelin utkany z ciekawych postaci i różnorodnych miejsc. Bohaterowie i to nie tylko Ci najważniejsi, są zadziwiająco dobrze sportretowani i od początku budzą w nas emocje. Nie są papierowymi kukłami, ale wielowymiarowymi postaciami o ciekawych charakterach. Nie pozostawiają czytelnika obojętnym, wywołując w nim współczucie, sympatię czy złość. Charakterystyczny dla Oka Świata jest motyw lojalności jaką wykazują względem siebie mieszkańcy Pola Emonda. Mimo ciągłych utarczek i udowadniania sobie nawzajem kto jest mądrzejszy i kto ma rację, chęć do poświęceń dla przyjaciół i wzajemne zaufanie nigdy nie znikają. Bohaterów lubimy właśnie za tą ich dziecięcą niemalże niewinność.

Długo również można by pisać o niezwykle charakterystycznym i ciekawym systemie magicznym przedstawionym w Kole Czasu. Przy tworzeniu go Jordan inspirował się daleko-wschodnią filozofią taoizmu. Energia życiowa rozdzielona na dwie równoważne części, które uzupełniają się wzajemne co gwarantuje harmonię świata. Jedyna Moc, rozdwaja się na element żeński i męski, saidar i saidin, które pracują razem i jednocześnie wbrew sobie, aby obrócić Koło Czasu. Na tej koncepcji zbudowana jest cała filozofia świata Koła i stanowi serce tej serii.

Zdarza się, niezwykle rzadko, że wielce utalentowani pisarze kreują światy, które wykraczają poza ramy fantasy; światy, które stają się rzeczywistością. Tak jest w przypadku Roberta Jordana.
-Morgan Llywelyn

Jednak niech nikogo nie zmyli ten dość ckliwy opis, bowiem Koło Czasu nie jest słodką baśnią dla sentymentalnych panienek. To wielowarstwowa powieść o przemocy i okrucieństwie, w świecie w którym nic nie jest widoczne na pierwszy rzut oka. To opowieść o równowadze świata, która zaburzona niszczy wszystko dookoła. Powieść o tym, jak może zmienić się człowiek i gdzie znajduje się granica za którą dobro przestaje już być dobrem. Opowieść o walce ze złem i o tym ile jesteśmy gotowi oddać za zwycięstwo. Za cienką kurtyną naiwności i prozaiczności, Jordan serwuje nam prawdziwy tygiel egzystencjalnych prawd i trudnych tematów. W Kole Czasu niewiele rzeczy jest podanych czytelnikowi na talerzu. Między wierszami można znaleźć wiele odniesień do światowych mitologii, religii i filozofii. Czytając Oko Świata czujemy, że Jordan pokazał nam dopiero maleńki skrawek swojego świata.

Zarzuty z którymi najczęściej spotyka się Oko Świata to stereotypowy model na którym rozpisany został pierwszy tom. Nie można nie zauważyć podobieństw pomiędzy Okiem Świata, a Drużyną Pierścienia. Jest to książka napisana w dość klasyczny sposób i bez spektakularnych zaskoczeń. Akcja miejscami prowadzona jest dość wolno, co najczęściej spowodowane jest charakterystyczną manierą Jordana do wprowadzania dokładnych opisów. Dużo osób zarzuca autorowi nadmierne przywiązanie do szczegółów. Jordanowi wytyka się również nietypowy sposób w jaki traktuje sprawy płci. Każda kobieta, którą tutaj spotykamy ma swoje zdanie i nie obawia się go wygłosić, mężczyźni natomiast wprost przeciwnie, zwykle podporządkowują się kobietom, a ich życie upływa na próbach ich zrozumienia. Kobiety Jordana są silne, wiedzą czego oczekują od życia i potrafią bronić swojego zdania. Mężczyźni, a szczególnie główni bohaterowie postrzegani są raczej jako niezdary i niezdecydowane dzieciaki.

Trzecie polskie wydanie Oka Świata z roku 2011 Wydawnictwo Zysk i S-ka

Co do samego wydania, wszystkie tomy Koła Czasu liczą sobie po około tysiąc stron. Czytanie tak grubej i ciężkiej książki w miękkiej oprawie, przysparzało nie lada problemu w każdej pozycji czytelniczej. Grzbiety się łamały, a rogi zaginały. Na szczęście najnowsze wydanie zostało uzbrojone w twardą okładkę i dodatkową obwolutę, za co z pewnością podziękują książkowi esteci i kolekcjonerzy. Nie można nie docenić również nowej szaty graficznej. Stare okładki z ilustracjami tworzonymi jeszcze przez Darrella Sweeta, już dawno stały się archaiczne i nie podążały za nowymi trendami w fantastyce. Oprócz tych kultowych i najbardziej rozpoznawalnych okładek z pierwszych tomów Koła Czasu, wszystkie kolejne tytuły stawały się ewenementem wydawniczym. Tym bardziej, że w pewnym momencie pan Sweet chyba przestał zwracać uwagę na anatomiczne szczegóły ciała ludzkiego i ogólną estetykę swoich dzieł.

Nowa okładka jest prosta i przejrzysta, w stonowanych kolorach szarości i żółci. Znajdziemy na niej również jeden z najbardziej charakterystycznych symboli Koła Czasu – uroborosa i koło o siedmiu szprychach. Czcionka inna, niż ta do której Wydawnictwo przyzwyczaiło nas we wcześniejszych wydaniach, jednak nieźle komponuje się z resztą okłądki.

Czwarte polskie wydanie Oka Świata z roku 2019 Wydawnictwo Zysk i S-ka

Komu można polecić Oko Świata? Na pewno osobom które lubią długie, rozbudowane opowieści. Bez galopującej akcji, ale za to w pięknym, szczegółowo opisanym, wielowątkowym świecie. Osobom które lubią obserwować rozwój postaci i powoli zagłębiać się w wielopłaszczyznową fabułę. Książkę tą można polecić czytelnikom lubiącym odnajdywać skrzętnie poukrywane między wierszami tropy i wskazówki oraz osobom które ekscytuje odkrywanie i łączenie ze sobą faktów. Nie jest to książka epatująca przemocą, krew nie leje się strumieniami, nikt nie stosuje przemocy seksualnej, a wszystko podane jest w bardzo zrównoważony sposób.

Oko Świata naprawdę ciężko ocenić w oderwaniu od reszty serii. Bo pomimo tego, że jest to indywidualny tom, ze wstępem, rozwinięciem i zamkniętym końcem, należy je traktować po prostu jako tysiąc-stronicowy prolog do całego Koła Czasu.

“I stanie się, że co ludzie uczynili, zostanie strzaskane, a Cień zalegnie na Wzorze Wieku i Czarny raz jeszcze położy swą dłoń na świecie człowieczym. Kobiety łkać będą, a mężczyźni skamienieją ze zgrozy, gdy ludy ziemi rozpadną się niczym zetlała tkanina. Nikt nie przeciwstawi się, nikt nie wytrwa…
A jednak urodzi się taki, co stanie do walki z Cieniem, zrodzony ponownie, jak to było przedtem i będzie znowuż, bez końca. Smok się odrodzi, a narodzinom jego towarzyszyć będzie płacz i zgrzytanie zębów. We włosiennice lud swój odzieje, a przyjście jego raz jeszcze sprowadzi pęknięcie świata, rozrywając wszystkie łączące nas dotąd więzi. Niczym brzask rozszalały oślepi nas i spali, a przecie to właśnie Smok Odrodzony stawi czoło Cieniowi w czas Ostatniej Bitwy, a krew jego przywróci nam Światłość.
Lej łzy rzęsiste, o ty, ludu świata. Łkaj, czekając na zbawienie.”
– Proroctwa Smoka z: Cyklu Karaethon, przetłumaczone przez Ellaine Marise’idin Alshninn

__________________
* Źródło: Wikipedia

Autor: Amyrlin