W tym wpisie ocenię według własnych odczuć, wszystkie tomy serii. Ocena jest subiektywna i dotyczy jedynie serii Koło Czasu. Ranking robiony jest w skali od 1 do 5, rozumiem to tak że, pięć to tom wybitny, a jedynka przeciętny. Jedynka nie oznacza jednak, że tom jest zły sam w sobie jako książka, ocena dotyczy wyłącznie porównania z pozostałymi tomami Koła Czasu. Ocena nijak nie ma się do książek innych autorów, bądź innych serii. W tekście nie będzie spoilerów, mogą zdarzyć się natomiast ogólne informacje z fabuły. Nie będę rozpisywać się na temat poszczególnych postaci i ich wzajemnych relacji, skoncentruję się tylko na ogólnym odbiorze książki. W którym tomie znajdziemy najwięcej, a w którym najmniej akcji. W których tomach znajdziemy epickie i niezapomniane momenty zwrotne powieści. Poniżej uzasadniam z czego wynika moja ocena. Na samym dole umieściłam wyniki ankiety o najpopularniejszych tomach według Was, a także ciekawy wykres przedstawiający częstotliwość występowania poszczególnych postaci w kolejnych tomach.

Tom 1 Oko Świata – W moim rankingu silny numer 3. Pierwszy tom z serii i jednocześnie wprowadzenie do świata Koła. Oko Świata jest w moim odczuciu książką lekko drażliwą, w tym znaczeniu że znajdziemy w niej sporo podobieństw do Tolkiena, czego zresztą sam Jordan nigdy się nie wypierał. Plan fabuły, akcja i kluczowe momenty kojarzą się nieodzownie z Władcą Pierścieni. I mimo że wiele osób zarzuca Jordanowi brak nowatorskiego pomysłu, w moim odczuciu sam Jordan szczycił się porównywaniem go do Tolkiena. Oko Świata jest jednak mimo wszystko mocnym wprowadzeniem do powieści. Zaczynamy poznawać realia świata, bohaterów i fantastyczny system magiczny. Mimo iż książka pozostaje nieco naiwna w wymowie, ciągle czuć jej potencjał. Z oceną Oka Świata zawsze mam duży problem, ponieważ jest to tom do którego mam niebywały sentyment, znam go niemalże na pamięć i chociaż dostrzegam jego niedociągnięcia, zawsze mam problem z jego oceną. Więc z perspektywy czasu ocenię Oko Świata na środku stawki, mimo iż miałabym ochotę dać mu jednak 4.

Tom 2 Wielkie Polowanie – to jeden z moich najulubieńszych tomów, a to głównie przez postać Randa, którego w tym tomie po prostu uwielbiam. Rand wychodzi już powoli ze stanu gapowatego wieśniaka, potrząsając grzywą i pokazując pazurki, a mimo wszystko wciąż pozostając nieco naiwnym dzieciakiem. Mat i Perrin pozostają ciągle na drugim planie, ich postacie nie ewoluują spektakularnie. Jordan zaczyna powoli rozkładać karty na stole, knując intrygę i zawiązując nowe wątki. Pojawiają się nowe osoby, rozgrywające swoje gierki i zaczyna być już widać rozmach książki. Wielkie Polowanie spokojnie zasługuje na ocenę 4, a nawet 4,5.

Tom 3 Smok Odrodzony – trzeci tom w moim odczuciu zaczyna koncentrować się bardziej na osobach które do tej pory pozostawały nieco na uboczu, czyli przede wszystkim Nynaeve, Egwene i Elayne. Zaczynamy zagłębiać się w tajemnice i życie Aes Sedai. Lepiej poznajemy Mata i Perrina, Rand mimo swoich momentów raczej przewija się przez fabułę. Jest to bardzo ciekawy tom, pokazujący akcję z kilku różnych perspektyw. Zawszę odnosiłam wrażenie że pierwsze trzy tomy to taki rozbieg przed prawdziwą akcją. Tom 3 czyta się jednym tchem, próbując rozwikłać pierwsze zagadki skrzętnie podrzucane nam przez Jordana. Smok Odrodzony spokojnie zasługuje na ocenę 4.

Tom 4 Wschodzący Cień – i to jest ten tom który w moim mniemaniu jest absolutnym przełomem. Jeśli do tej pory fabuła zadzierzgała się, a akcja snuła się nieco przy ziemi, tutaj następuje punkt zwrotny. Mimo leniwego początku książki, zaraz następuje rozbieg i skok do wody. Widzimy świat Koła z szerokiej perspektywy, kojarzymy już większość wątków które zaczynają się ze sobą łączyć. Rand robi się absolutnie fantastyczny, postacie ewoluują, podążając za swoim przeznaczeniem. Fabuła przerzuca nas z miejsca w miejsce, a każdy wątek jest absorbujący i wnoszący nowy powiew do powieści. Ten tom to arcydzieło w którym Jordan wspiął się na pisarskie wyżyny. Nie mogę ocenić tego tomu niżej niż 5.

Tom 5 Ognie Niebios – niejako kontynuacja tomu czwartego i kolejne mocne 5. Nie spada jakość książki, a akcja nie zwalnia, coraz mocniej rozbudowując intrygę. Doświadczamy pierwszych decydujących i ciężkich do zaakceptowania zwrotów akcji, pierwsza wielka bitwa, pierwsza wielka strata. Rand już dawno przestaje być tym, kim był w pierwszym tomie. Zarówno Mat jak i Perrin powoli stają się naprawdę nietuzinkowymi postaciami.

Tom 6 Triumf Chaosu – tom któremu nie byłam w stanie dać niżej niż 5. W tym tomie pojawiają się zaskakujące nowe wątki, które później stają się bardzo ważne dla fabuły. Akcja nie zwalnia. To właśnie w tym tomie znajdziemy bitwę która przez większość uważana jest za najważniejszą w całej serii. Na zagranicznych forach zarówno tom 4 jak i 5 i 6 uznawane są za najlepsze z całej serii. To crème de la crème całego Koła Czasu, to właśnie w tych tomach możemy odnaleźć powód dla którego ludzie fanatycznie podążają za tą serią, uczęszczając na konwenty i tatuując się symbolami z Koła Czasu.

Tom 7 Korona Mieczy – aby być uczciwą dałam silne 4. Odnoszę wrażenie że w porównaniu z poprzednimi trzema tomami jest jednak minimalnie słabszy. Jakość fabuły ciągle pozostaje na bardzo wysokim poziomie. Ilość opisów, tak charakterystycznych dla Jordana, nie przeważa nad treścią, ale pojawia się już niestety pewien trend spadkowy. Fabuła wciąż jest fascynująca, nie nudzimy się przeskakując pomiędzy poszczególnymi wątkami i bohaterami, których jest już całe mnóstwo. Na szczęście przy Jordanowskim stylu pisania raczej kojarzymy wszystkie wątki i się w nich nie gubimy.

Tom 8 Ścieżka Sztyletów –  tom w którym akcja powoli zaczyna ustępować miejsca debatom i rozważaniom. Jordan wprowadza do fabuły coraz więcej intryg, w których na szczęście cały czas można się połapać. Poznajemy bliżej kolejne ciekawe postacie, następują dość zaskakujące zwroty akcji. Ścieżka Sztyletów to ciągle bardzo dobra książka z kilkoma świetnymi zwrotami akcjami i wojną w tle. Ja ten tom bardzo lubię, jednak wciąż w porównaniu z poprzednikami wypada nieco słabiej. Oko Świata w zaawansowaniu fabuły nijak się ma do Ścieżki Sztyletów któremu również dałam 3, jednak jakościowo te tomy są dla mnie zbliżone.

Tom 9 Dech Zimy – kolejny spadek tym razem już na 2. Akcja została już bardzo rozwleczona. Oczywiście wciąż w książce znajdzie się kilka momentów zwrotnych, w tym jeden z najważniejszych w całej serii, jednak całościowo, w porównaniu do grubości książki, dzieje się niewiele. Dla mnie osobiście piętą achillesową tego tomu jest, że wiele rozdziałów koncentruje się na postaciach za którymi nie przepadam i których historia nieszczególnie mnie interesuje, a którym został poświęcony duży materiał.

Tom 10 Rozstaje Zmierzchu – w moim odczuciu najsłabszy tom w całej serii, jako jedyny dostaje 1. Oczywiście jak w każdym tomie ma swoje momenty, jednak całościowo akcja ciągnie się i właściwie nie wiadomo dokąd to zmierza. Jordan rozpisuje się, snując intrygi i poświęcając dużo miejsca opisom, które nie wnoszą właściwie nic nowego do fabuły. Oczywiście, Jordan tendencyjnie poukrywał w tym tomie wiele wskazówek do całości serii, ale niestety na prawie 900 stron tomu, możemy znaleźć dosłownie parę ciekawych zwrotów akcji.

Tom 11 Gilotyna Marzeń – ostatni tom napisany przez Jordana, do którego mam duży sentyment i oceniam go wysoko, na 4. Po tomie 10 następuje odświeżające odbicie, ponownie możemy poczuć starego, dobrego Jordana, z tymi jego szalonymi opisami sukienek i przemyśleniami bohaterów. Na szczęście równoważone jest to przez ciekawe i zaskakujące zwroty akcji. Główni bohaterowie, a w szczególności Rand, przebyli już bardzo daleką drogę od Pola Emonda. Gilotyna Marzeń to pierwszy tom w którym można wyczuć zbliżający się koniec, Jordan już na poważnie zaczął kierować uwagę w stronę Ostatniej Bitwy. Szkoda że nie dane mu było doprowadzić serii do końca.

Tom 12 Pomruki Burzy – pierwszy tom autorstwa Sandersona, który oceniłam na 3. Jest to bardzo dobry tom, jednak po tylu latach czytania Koła Czasu w stylu Jordana, styl Sandersona nie do końca przypadł mi do gustu. To naprawdę niezły tom, Sandersonowi udało się połączyć wątki i w zgrabny sposób zacząć je kierować ku końcowi. Jednak odniosłam wrażenie, że Brandon zaczął nieznacznie modyfikować zachowania i charaktery niektórych postaci. Po prostu niektórzy bohaterowie zaczynają zachowywać się nieco odmiennie do tego jak zachowywali się wcześniej. W niektórych przypadkach jest to na plus, w innych na minus. Nie można również zarzucić Panu Sandersonowi, że próbował kopiować styl Jordana. Czy to dobrze czy źle? Ja bym wolała jednak aby spróbował być bardziej Jordanowy, ale to tylko moja osobista opinia.

Tom 13 Bastiony Mroku – po lekkim rozczarowaniu 12 tomem, Pan Sanderson zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Bastiony Mroku to jeden z najlepszych tomów w serii i muszę dać mu 5. Oczywiście napisany stylem Sandersona, ale wciąż świetny. Zgrabne i zaskakujące zwroty akcji, bohaterowie powoli zamykają stare sprawy, rozwiązuje się wiele wątków. Bastiony Mroku to tom poświęcony głównie Matowi i Perrinowi, tak jak Pomruki Burzy należały do Randa. Między 12, a 13 tomem możemy znaleźć kilka nieco mylących przeskoków czasoprzestrzennych, o czym wspominał sam Sanderson. Tak rozpisał fabułę trzech ostatnich tomów, aby w rozsądny sposób zamknąć ogromną ilość wątków rozpoczętych przez Jordana.

Tom 14 Pamięć Światłości – i tak, to jest tom z którym mam największy problem. Oceniłam go na 4, chociaż właściwie waham się czy dać mu 5 czy jednak 1. Akcja książki obejmuje całą Ostatnią Bitwę od początku do samego końca. Jako czytelnicy przenosimy się pomiędzy kolejnymi bohaterami, nie tylko tymi najważniejszymi, i mamy okazję doświadczyć wielu różnych punktów widzenia. Moimi zastrzeżeniami do tego tomu są przede wszystkim koszmarne tłumaczenie, a także brak rzetelnej korekty. Kolejne niedopatrzenia totalnie wybijają z rytmu czytania. Jako prawdziwy fan serii nie jestem w stanie przejść obojętnie obok terminologicznych błędów typu ‘Myrddraal w białym płaszczu’. Inną sprawą jest, że nie do końca przypadło mi do gustu parę ostatecznych rozwiązań i ról poszczególnych postaci. Od dawna zastanawiam się ile z tego było samodzielną decyzją Brandona, a ile wymusiły na nim notatki Jordana. Formalnie temu tomowi trudno cokolwiek zarzucić, akcja pędzi, pojawiają się zaskakujące i ciekawe intrygi, Brandon nie marnuje czasu na jałowe dywagacje, ostatecznie wszystkie wątki zostają z mniejszą lub większą satysfakcją zamknięte. Jest kilka naprawdę epickich momentów, wiele mocnych wzruszeń i parę zaskakujących rozwiązań. Nie da się ukryć, że Brandon Sanderson poświęcił dużo energii na rzetelne zakończenie serii, mi jednak ciągle pozostał pewien niedosyt po zakończeniu. Czegoś mi brakuje w tym tomie…

Tom 0 Nowa Wiosna – na zakończenie parę słów o Nowej Wiośnie. Prolog napisany przez Jordana w zamierzeniu miał być pierwszym z trzech, niestety okazał się jedynym. Książka miała za zadanie wprowadzić czytelnika w historię, pozwolić zrozumieć początek serii i motywacje dwójki ważniejszych bohaterów. Fabuła książki od początku biegnie dwutorowo, aby w końcu się połączyć. Formalnie nie można jej niczego zarzucić, ciekawa fabuła, wartka akcja, nowe-stare postacie widziane z zupełnie innej perspektywy. Nowa Wiosna to książka głównie dla fanów, naszpikowana terminologią, odnośnikami i easter eggami do głównej serii, niezorientowanemu w temacie nowemu czytelnikowi prawdopodobnie ciężko połapać się o co właściwie chodzi. Jest to historia oderwana od głównego nurtu serii, mimo że pojawia się kilka postaci, które potem spotkamy ponownie w powieści. Traktuję tą książkę raczej jako odskocznię od bardziej istotnej fabuły, historię którą trzeba znać, jednak nie przynoszącą wielkich objawień.

Bardzo jestem ciekawa Waszych odczuć do poszczególnych tomów. Mimo że ogólny trend zgadza się mniej więcej z moimi ocenami, spotkałam się również z opiniami zupełnie odmiennymi. Poniżej screen z ankiety dostępnej na stronie, a także sama Ankieta. Zapraszam do głosowania, im więcej osób zagłosuje, tym wiarygodniejsze będą wyniki.

Poniżej załączam wykres z procentem występowania poszczególnych postaci w kolejnych tomach. Kiepsko widać imiona postaci, ale ułożone są w kolejności: Światłość, Aes Sedai, Aielowie, Siuan, Lan, Moiraine, Nynaeve, Egwane, Rand, Mat, Perrin, Elayne, Min, Aviendha, Seanchanie, Cień, Przeklęci.

Źródło: Tumblr

 

Autor: Amyrlin